Po przerwie, która nastąpiła we wrześniu, na kolejne odcinki Battlestar Galactica musieliśmy czekać ponad trzy miesiące. Ale było warto. :-)
Najnowszy odcinek BSG zatytułowany Resurrection Ship został (niestety) podzielony na dwie części. 6 stycznia została wyemitowana część pierwsza, kolejną zobaczyć będzie można już jutro na kanale SciFi. Podział odcinka jest jego największym minusem. Niestety, ale w trakcie oglądania serialu da się wyczuć pewne dłużyzny. Być może autorzy uznali, że fabuły nie da się streścić w jednym odcinku, natomiast dwa to nieco za dużo. Poza tym jednak epizod 2×11 nie zawiódł mnie pod żadnym względem. :-)
Uwaga! Opis zawiera spoilery.
I tak mamy świetnie pokazane loty myśliwców, za którymi tak bardzo już się stęskniłem. :-) Lot zwiadowczy Blackbirdem, rozwiązanie (przynajmniej czasowe) konfliktu pomiędzy Pegasusem a Battlestarem oraz… nieco odmienne spojrzenie na Cylonów. Numer Sześć pokazuje się od strony, której dotychczas nie mieliśmy okazji poznać. Pani Prezydent ponownie udowadnia, że dorosła do piasotwania tego urzędu oraz zakończenie, które sprawia że zaczynamy odliczać minuty do premiery kolejnego odcinka.

Battlestar Galactica po raz już kolejny udawadnia, że w pełni zasługuje na miano najlepszego serialu sci-fi ostatnich lat! Natomiast odcinek Resurrection Ship (1) jest zdecydowanie godny polecenia.