EurekaAmerykańska stacja SciFi bardzo przyjemnie zaskoczyła widzów rozpoczynając w wakacje emisję nowego serialu o naukowo brzmiącym tytule - Eureka. Obraz opowiada o perypetiach pewnego szeryfa federalnego, który przez przypadek, jadąc z córką pośród leśniej głuszy odkrywa małe miasteczko, które nie jest tak zwykłe jak się na początku wydaje. To z pozoru senne miasteczko ma swoją tajemnicę - otóż w Eurece nie dzieje się nic a nic zwyczajnego. Wręcz przeciwnie, wszystko co się dzieje jest totalnie nadzwyczajne, bo Eureka to miasteczko pełne geniuszy, niesamowitych urządzeń, techniki wyprzedzającej świat o kilka lat. To skupisko najlepszych naukowców świata, którzy na zlecenie amerykańskiego rządu pracują nad wszelkimi najbardziej tajnymi projektami i rozwojem nowych technologii. I tak oto Jack Carter przybywając do Eureki zostaje wplątany w serię wydarzeń, których nie dość że nie rozumie, to jeszcze jako szary obywatel USA nie powinien widzieć na oczy. Jednak z racji tego, że świetnie udaje mu się rozwiązać jedno z nich zostaje mianowany szeryfem miasteczka. Od tego momentu, w kolejnych ocinakch serialu śledzimy zabawne perypetie szeryfa, który jako osoba stanowczo nie będąca geniuszem, próbuje się odnaleźć w społeczności miasteczka, a także wzrorowo wypełniać obowiązki zawodowe.. Co z kolei - biorąc pod uwagę specyfikę miasteczka i jego mieszkańców - do najłatwiejszych zadań nie należy. Jest przy tym wszystkim kupa śmiechu, bo Carter na początku niebardzo wie o co tak w ogóle chodzi, zwłaszcza że większość ludzi mówi naukowym żargonem i nikogo nie dziwią napędzane energią słoneczną samochody, czy lewitujące deskorolki lub dzieciaki dla zabawy rysujące kredą na chodnikach równania trygonometryczne. Szeryfowi przychodzi zamieszkać w domu, którym steruje wysoko rozwinięta sztuczna inteligencja o imieniu Sarah, która prawie jak żona wszystko wie lepiej ;-). Mimo tak wielkiej liczby naukowców w miasteczku dzieją się wszystkie te rzeczy jakie możemy spotkać w normalnych miastach, typu zaginięcia, morderstwa, narkotyki… tylko są one nieco bardziej niesamowite.

Oprócz Jacka Cartera w serialu możemy spotkać szereg innych równie ciekawych i barwnych postaci, dzięki którym serial nabiera smaku. Obraz w bardzo przyjemny i ciekawy sposób opowiada o nauce nie zniechęcając potencjalnych widzów. Przypomina mi stylem Slidersów.. Mimo tych wszystkich jajogłowych naokoło fabuła wciąga, a na dodatek bawi, takim często inteligentnie złośliwym humorem. Po obejrzeniu 7 odcinków muszę przyznać, ze stałam się fanką Eureki. :-)
A oto mała zachęta:

Link do oficjalnej storny serialu możecie znaleźć tutaj.